Witamy, Gość. Zaloguj się, lub zarejestruj proszę.
Styczeń 06, 2009, 09:48:19
808 wiadomości w 345 wątkach, wysłane przez 55 użytkowników
Najnowszy użytkownik: Norbi
  Pokaż wiadomości
Strony: [1] 2 3 ... 12
1  Forum Główne / Humor / Dlaczego kura przekroczyla ulice? : Grudzień 23, 2007, 01:29:57
Pytanie: DLACZEGO KURA PRZEKROCZYŁA ULICĘ?

Odpowiedzi:

PANI PRZEDSZKOLANKA: Żeby przejść na drugą stronę.

PLATON: Dla ważniejszego dobra.

ARYSTOTELES: Taka jest natura kur, że przekraczają ulicę.

KAROL MARX: To było historycznie nie do uniknięcia.

SADDAM HUSSAJN: To był nie sprowokowany akt rebelii i mamy prawo, zrzucić 50 ton gazu nerwowego na tę kurę.

RONALD REAGAN: Zapomniałem.

HIPPOKRATES: Wegen eines Uberschusses an Tragheit in ihrer Bauchspeicheldruse.

ANDERSEN CONSULTING: Deregulacja na dotychczasowej stronie ulicy zagrażała dominującej pozycji rynkowej kury. Kura rozpoznała wyzwanie w rozwinięciu swoich kompetencji, które są niezbedne do przetrwania na nowych rynkach nacechowanych wysoką konkurencją. W partnerskiej współpracy z klientem Andersen Consulting pomógł kurze przemyśleć fizyczną strategię dystrybucji i procesów przetwórstwa. Stosując Model Integracji Drobiu (MID) Andersen pomógł kurze zastosować jej umiejętności, metodologię, wiedzę, kapitał i doświadczenie, w celu nakierunkowania pracowników, procesów i technologii kury w ramach Programm-Management na wspomaganie jej całościowej strategii. Andersen Consulting zaangażował zróżnicowane Cross-Spectrum analityków ulic i najlepsze kur, jak również doradców Andersena z szerokimi doświadczeniami w przemyśle transportowym, którzy podczas dwudniowych narad sprowadzili swój osobisty kapitał wiedzy do wspólnego poziomu i stworzyli synergię, aby osiągnąć konieczny cel, a mianowicie wypracowanie i wdrożenie ogólnoprzedsiębiorczej ramy wartości w procesie drobiowym średniego szczebla. Spotkanie miało miejsce w parkowej okolicy, aby zapewnić atmosferę testową, która bazuje na strategiach, na których skupia sie przemysł, i która zaowocowała w jasnej i jedynej w swoim rodzaju teorii rynku. Andersen Consulting pomógł kurze przemienić się, żeby stać się bardziej kurą sukcesu.

MARTIN LUTHER KING, JR.: Widzę Świat, w którym wszystkie kury są wolne i mogą przekraczać ulicę, nie będąc pytanymi o motywy.

MOJŻESZ: I Bóg zstąpił z niebios, i Bóg przemówił do kury: "Masz przekroczyć ulicę!". I kura przekroczyła ulicę.

FOX MULDER: Zobaczyliście na własne oczy, że kura przekroczyła ulicę. Ile kur przekraczających ulice musicie jeszcze zobaczyć, zanim w to uwierzycie?

RICHARD M. NIXON: Kura nie przekroczyła ulicy. Powtarzam, kura NIE przekroczyła ulicy.

FREUD: Fakt, że się w ogóle tą sprawą interesujecie, że kura przekroczyła ulicę, ujawnia waszą seksualną niepewność.

BILL GATES: Akurat wypuściłem na rynek nowy KuraOffice 2000, który nie tylko będzie przekraczał ulice, ale również będzie znosił jaja, zarządzał ważnymi dokumentami i wyrównywał stan waszego konta.

OLIVER STONE: Pytaniem nie jest "Dlaczego kura przekroczyła ulicę", tylko "Kto przekroczył ulicę w tym samym momencie, kogo przeoczyliśmy w naszej nienawiści, podczas gdy obserwowaliśmy kurę?"

DARWIN: Kury zostały w dłuższym okresie przez naturę tak wybrane, że teraz są genetycznie do tego uwarunkowane, aby przekraczać ulice.

EINSTEIN: Czy to kura przekroczyła ulice, czy też to ulica się przesunęła pod kurą, zależy od waszego punktu odniesienia.

BUDDA: Tym pytaniem ujawniasz swoją własną kurzą naturę.

ERNEST HEMIGWAY: Aby umrzeć. W deszczu.

COLONEL SANDERS: Przeoczyłem jakąś?

CLINTON: W żadnym momencie nie byłem z tą kurą sam na sam.

A. MICHNIK: Pppproszę pppaństwa! Tttto oodddważne ppprzeeekroczenie czczarnego aaaasfaltu uulicy jejest mmmmmetafforycznym aaaktem ppppprzelamania bbbaaarier cccciemnoty i zzaaacofania kku ppppostepowi i tttolerancji nna llewej sstronie jeeezdni.

SL. MILOSZEVIC: Ta biedna serbska kura uciekała przed barbarzyńskimi nalotami NATO. To wielkie zwycięstwo naszego narodu!

RABIN WEISS: Chrześcijanie od wieków każą swoim kurom przechodzić przez ulice żeby pognębić nas, Żydów.

K. ŚWITOŃ: ... pięć tysięcy sześćset dwanaście, pięć tysięcy sześćset trzynaście, pięc tysięcy sześćset czternaście... Jaka kura?! Proszę mi nie przeszkadzać, właśnie liczę krzyże. Pięć tysięcy sześćset piętnaście...

A. ŁUKASZENKO: Kura przeszła przez ulicę, żeby zademonstrować całemu Światu potęgę białoruskiego rolnictwa. Od dziś wszystkie kołchozy mają zwiększyć normę przechodzących ulice kur o 500%, za co czynię odpowiedzialnymi urzedników wszystkich szczebli i czego sam osobiście dopilnuję.

A. KWAŚNIEWSKI: Nic mi o tym nie wiadomo. W okresie pomiędzy pobytem kury na jednej i drugiej stronie ulicy byłem z żoną na Atlantydzie, przyjąłem w Sejmie delegację z Grenlandii i odwiedziłem znajomego na Powązkach. I na to wszystko mam dowody w postaci biletów lotniczych, pamiątkowego kawałka lodowca i zeznań na piśmie od ww znajomego.

M. KRZAKLEWSKI: To jest pytanie nie do mnie, ale do Rzecznika Interesu Publicznego.

SZEJK OSAMA BIN LADEN: To dopiero ostrzeżenie pod adresem pełnej zła i zepsucia Ameryki! Następne kury przęjdą przez ulicę w zatłoczonych centrach handlowych i przed przedszkolami!

W. JARUZELSKI: Niestety, stan zdrowia nie pozwala mi zeznawać w tej sprawie.

L. BALCEROWICZ: Mogę z dumą powiedzieć, że jest wyłączną zasługą kierowanego przeze mnie resortu, a zwłaszcza podjętych ostatnio kroków w zakresie akcyzy na paliwa, że ta kura i wiele innych polskich kur może dziś bezpiecznie przekraczać ulicę.

F. NIETZSCHE: To była transformacja kury w nadkurę.

B. JELCYN: Dymisjonuję tę kurę!

J. BUZEK: Nie mam najmniejszej wątpliwości, że kura ta spieszyła by skorzystać z owoców jednej z wprowadzonych z sukcesem przez rząd reform. Zapewniam państwa, że w chwili obecnej powołany przeze mnie zespół ekspertów bada, o którą konkretnie reformę chodzi.

GEORGE MICHAEL: Cholera, znowu sie wydało...

MIŚ USZATEK: Kura, wypierdalaj z mojej bajki!

MAREK KAMIŃSKI: Zamierzam jako pierwszy Polak powtórzyć wyczyn kury. W warunkach zimowych, samotnie.

ROBINSON CRUSOE: Pieprzyć kurę, skąd się tu wzięła droga?!

J. PRZYMANOWSKI: "Bohaterska kura, nie zważając na ostrzał z cekaemów, przedarła się na drugą stronę bronionej przez faszystów ulicy, celnie rzuconym granatem zniszczyła nadcierającego Tygrysa i serią z pepeszy skosiła batalion esesmanów. Pułkownik dał jej za to medal. "Ku chwale Ojczyzny, towarzyszu Pulkowniku!" dziarsko zawołała kura." (fragment niepublikowanej powieści)

PAMELA ANDERSON: Czy gdybym nie usunęła siliconu, pytalibyście o mnie?

JUST 5: O tym jest nasza następna piosenka.

H. KLOSS: Oho, kura przeszła przez ulicę. To znak od Stirlitza!

A. SŁOMKA: Kura, kura...co my mamy na tę kurę?

B. ZDROJEWSKI: Dlatego, że była to jedyna nierozkopana ulica w mieście.
2  Forum Główne / Humor / kilka przydatnych praw : Grudzień 23, 2007, 01:28:50
 Prawo Menckensa:
> - Ci co umieją - robią, ci co nie umieją - nauczają.
>
> Rozszerzenie Martina:
> - Ci co nie umieją nauczać - zarządzają.
>
> Ekstrapolacja Belaniego:
> - Ci co nie umieją zarządzać - doradzają.
>
> Obserwacja Jone'a:
> - Przyjaciele przychodzą i odchodzą, wrogowie sią akumulują.
>
> Zasada Mara:
> - Ekspertem jest każdy spoza regionu.
>
> Prawo Jonesa:
> - Czlowiek, który uśmiecha się gdy sprawy idą źle, myśli o człowieku, na
> którego można zwalić winę.
>
> Prawo Conwaya:
> - W każdej organizacji znajdzie się jedna osoba, która wie co się dzieje.
Ta
> osoba powinna zostać natychmiast zwolniona.
>
> Zalecenie biurowe Scotta:
> - Nigdy nie poruszaj się korytarzem biurowca bez kartki papieru w ręku.
>
> Pierwsze prawo pracowni laboratoryjnej:
> - Gorąca probówka wygląda dokładnie tak samo jak zimna.
>
Postula Bolingsa:
Jeżeli czujesz się świetnie, nie martw się - to minie.
Prawo Meskimensa:
Nigdy nie ma wystarczającej ilości czasu, aby pracę wykonać dobrze. Zawsze
jest czas, aby wykonać ją ponownie.

Lemat Lipmana:
Pracownicy specjalizują się w obszarach swojej najmniejszej wiedzy.

Prawo Wienera:
Wszystko jest możliwe do zrobienia dla osoby, która nie musi tego robić.

Prawo Sattingera:
Maszyna elektryczna pracuje lepiej, gdy ja podłączyć do gniazdka.

Prawo Pinta:
Zrób komuś uprzejmość a stanie się to twoją pracą.

Prawo Bella:
Gdy zanurzymy ciało w wodzie - dzwoni telefon.

Prawo Rubyego:
Prawdopodobieństwo spotkania osoby znajomej wzrasta kiedy znajdujemy się w
towarzystwie osoby, z która nie chcemy by nas widziano.

Zasada Wingera:
Jeżeli coś znajduje się na twoim biurku przez 15 minut, stałeś się
ekspertem w tej dziedzinie.

Prawo Harpera:
Nie znajdziesz zagubionego przedmiotu dopóty, dopóki nie kupisz
zamiennika.

Hipoteza Mollisona:
Jeżeli projekt zostanie zatwierdzony przez biurokrację, to nie jest wart
wykonania.

Prawo społeczne Cohena:
Ludzkość dzieli się na dwie zasadnicze grupy: moralnych i niemoralnych.
Podziału dokonuje ta pierwsza.

Prawo Liebermana:
Wszyscy kłamią, lecz to nie ma znaczenia, gdyż nikt nie słucha.

Prawo Van Herpena:
Rozwiązanie problemu leży w znalezieniu osób, które umieją go rozwiązać.

Prawo Murphyego:
Jeśli coś może pójść nie tak, to pójdzie w najgorszym momencie.

Prawo Kellyego:
Prawo Murphyego jest optymistyczne.

Prawo cyklicznosci Farnsdicka:
Wydarzenia przechodzą ze złych w tragiczne po czym proces ten cyklicznie
się powtarza.

Czwarta zasada elektroniki Klipsteina:
Tranzystor zabezpieczony bezpiecznikiem zabezpieczy bezpiecznik
przepalając się.

Hipoteza Petersa:
Jeżeli spędzimy wystarczająco dużo czasu na uzasadnianiu potrzeby to
potrzeba zniknie.

Obserwacja Etorrea:
Druga kolejka porusza sie szybciej.

Rozszerzenie O'Briena:
Obserwacja Etorrea pozostaje w mocy po zmianie kolejki.

Spostrzezenie Duczmala
Jezeli cos jest przyjemne to albo jest niezdrowe, albo jest niemoralne,
albo nas na to nie stac.
3  Forum Główne / Humor / Z pamiętnika chirurga : Grudzień 23, 2007, 01:27:05
Sobota.
Jestem trochę niespokojny. Wczoraj zacząłem dość zawiłą operację na panu Łukaszu spod siódemki. Nie zauważyliśmy, jak czas zleciał i zrobiła się szesnasta i koniec roboty. Pan Łukasz został na stole do poniedziałku. Martwię się, że będzie próbował sam się zaszyć.

Poniedziałek.
Wszystko dobre, co się dobrze kończy. W czasie weekendu była przerwa w dostawie prądu. Urządzenia przestały działać i pan Łukasz też. Dzisiaj miałem tylko dwa wyrostki. Dziwne, że u jednego pacjenta. No, ale poniedziałek jakoś zleciał, tym bardziej, że siostra Kulanka znalazła między protezami podręcznik anatomii. Bardzo ciekawy. Nigdy bym nie przypuszczał, że aż z tylu części składa się człowiek.

Wtorek.
Od rana pech. Podczas operacji plastycznej znów zabrakło skóry. Pożyczyłem co prawda kawałek ceraty od ajenta bufetu, no ale jak długo można nadużywać dobrej woli człowieka nie związanego przecież ze służbą zdrowia?

Środa.
W dalszym ciągu pechowa passa. Siostra Narcyza potrąciła mnie podczas operacji, kiedy akurat zerkałem na siostrę Honoratkę. Wszystko stało się bardzo szybko. Rodzina pana Korytko, który był na stole chce mnie skarżyć o to, że mu przyszyłem butlę z tlenem do pleców. Kiedy już ochłonąłem, to zrobiłem sobie na próbę zastrzyk nową jednorazówką z tego transportu, który dopiero co nadszedł. Bardzo bolesny, dwa razy zemdlałem, zanim wprowadziłem wszystko dożylnie. Siostra Jola powiedziała, że niepotrzebnie się męczyłem, bo igły do tych strzykawek przyjdą w przyszłym tygodniu i iniekcje mają być ponoć łatwiejsze. Eee, pożyjemy zobaczymy.

Czwartek.
Dzisiejszy dyżur na oddziale reanimacji minął nadspodziewanie spokojnie. Praktycznie przez cały czas nie było prądu, więc aparatura nie hałasowała. Na szczęście włączyli fazę i zdążyłem jeszcze wypełnić wypiski. Natomiast mocno zastanawiająca historia przytrafiła mi się podczas porannego obchodu. Otóż spotkałem mojego sąsiada z bloku, inżyniera Bazydło. Powiedział, że przyszedł do naszej kliniki do Rentgena. Ciekawe to o tyle, że nikt z pracowników naszej placówki, ani też żaden, żaden z jej pacjentów nie nosi takiego nazwiska. No i kto mi teraz wytłumaczy, dlaczego inżynier Bazydło ukrył przede mną prawdziwy cel swojej wizyty?

Piątek.
Obchodzę mały jubileusz. Właśnie dziś wykonałem moją setną operację. Radość tym większa, że dzisiejszy zabieg był pierwszym udanym. Coraz częściej, szczególnie podczas trepanacji czaszki, odzywa się moje najskrytsze marzenie: chciałbym kiedyś rozpocząć studia medyczne. I może nawet je skończyć.

Sobota.
To był naprawdę ciężki tydzień. Jestem już bardzo zmęczony. Dosłownie przewracam się o każdego leżącego.

Wtorek.
Bardzo silnie uderzyłem się w twarz butlą tlenową. Nigdy by do tego nie doszło, gdybym nie zrobił sobie omyłkowo zastrzyku ze spirytusu. Przypuszczam, że spirytus podrzucił mi pielęgniarz Gniady z zemsty za to, że zamiast od bólu głowy, dałem mu na przeczyszczenie. Kiedy go czyściło, zrobiłem mu trepanację i napchałem do głowy gazet. Myślę, że bredzę. Dobranoc, kochany dzienniczku. Chyba już w tym tygodniu nic nie napiszę.

Środa. Po południu.
Dzisiaj rano otworzyłem pana Bielinka, tego spod czternastki. Już od tygodnia skarżył mi się, biedaczek, że mu coś leży na wątrobie. A jednak niczego nie znalazłem. Ciekawe, dlaczego chciał mnie wprowadzić w błąd. Podobnie zresztą, jak pan Paprotka, który usiłował mi wmówić, że ma zimną krew. A kiedy przetoczyłem mu ją do butli, to się okazało, że jej temperatura wynosi grubo powyżej zera. A ściślej mówiąc, 36 i 6, czyli razem 42. A ten Paprotka, widocznie ze wstydu, już się więcej do mnie nie odezwał.

Czwartek.
Popadłem w konflikt z naszym anestezjologiem, doktorem Zegrzyńskim. Zegrzyński uważa, że przekraczam swoje kompetencje usypiając bardziej kłopotliwych pacjentów bez jego wiedzy i na dłużej. A ja pytam co to znaczy dłużej? Te dwa, trzy miesiące zdrowego snu tylko wzmocnią organizm chorego i obsługi.

Piątek.
Konflikt trwa. Nie miałem innego wyjścia. Uśpiłem doktora Zegrzyńskiego.

Sobota.
Dzisiaj przywieziono czterech pacjentów z wypadków. Po ich uśpieniu i długotrwałej operacji wyszło mi dwóch. Zdecydowałem się ich uśpić.

Niedziela.
Zbudzili Zegrzyńskiego, żeby mnie uśpił.

Wtorek.
Salowy Wiśniewski powiedział dzisiaj do mnie podczas obchodu Doktorze, dzisiaj nie wtorek, zapnij rozporek. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że dzisiaj właśnie jest wtorek. Nie wiem, dlaczego ten cham tak się śmiał. Siostra Kulanka też. Nienormalni.

Środa.
Myślałem długo nad wczorajszym incydentem z Wiśniewskim. Sprawdziłem dokładnie w kalendarzyku, potem jeszcze specjalnie włączyłem dziennik. Wczoraj na pewno był wtorek.

Czwartek.
Wiem, że dorosły człowiek, i do tego lekarz nie powinien zaprzątać sobie głowy drobiazgami, ale nie mogę zapomnieć o wtorkowym obchodzie. Dziś przezornie przed wyjściem z toalety zapiąłem sobie rozporek. W końcu dzisiaj nie wtorek, tylko czwartek. Jutro piątek. Może się położę na kilka dni.
4  Forum Główne / Humor / mail do banku : Grudzień 23, 2007, 01:26:13
Autentyczny tekst!
Pracownicy pewnego polskiego banku dostali taki email:

Witam Serdecznie,
Jako Klient Państwa banku jestem głęboko poruszony troską i dbałością
o mnie w tych ciężkich dla bankowości czasach. Z ogromną radością
przywitałem zaproszenie do grona WYSELEKCJONOWANYCH, WYBITNYCH i
SPECJALNYCH klientów Państwa banku. Przepustka do tego świata VIP-ów w
formie SREBRNEJ karty kredytowej dotarła do mnie bezpośrednio za
pośrednictwem niezawodnej Poczty Polskiej.

Bycie VIP-em, osobą nagrodzoną lub wyróżnioną niesie ze sobą wiele
korzyści. Taka nobilitacja sama w sobie powinna być powodem do dumy i
radości. Pewnie by i była... Jak na razie jedyna korzyść, to korzyść
BANKU w postaci 4,50 zeta za "obsługę karty" Czymże jest jednak taka
symboliczna opłata dzięki której można stać się VIP- em.!! Osobowością
wybitną, ze zdaniem której wszyscy się liczą... No bo jak nie liczyć
się ze zdaniem VIP-a!!

Otóż okazuje się, iż głownie BANK VIP-a w DUPIE ma!!! WIELOKROTNIE
informowałem, iż NIE JESTEM ZAINTERESOWANY żadną kartą kredytową!!!
ŻADNĄ oznacza ŻADNĄ, ani dla siebie, mojej firmy, mojego kota, ani
chomika!!! Po prostu żadną!!!! Osoby nadal nie rozumiejące określenia
ŻADNA odsyłam do encyklopedii lub słownika języka polskiego!!! Jakież
było moje zdumienie, gdy pewnego pięknego poranka otrzymałem pocztą
ten (dla niektórych) plastikowy przedmiot pożądania. W liście
podpisanym przez samego prezesa (sratatata) było stwierdzenie, iż
teraz wystarczy tylko abym udał się do oddziału i AKTYWOWAŁ kartę.

Do żadnego oddziału się nie udałem, a aktywacja karty polegała na
przecięciu jej na pół nożyczkami i wywaleniu do kosza (notabene
wywalam tam wszystko czego nie chcę, nie chciałem i o co nie
prosiłem). Jakież było moje zdumienie, gdy logując się w niedzielę do
konta interenetowego, zauważyłem otwarte subkonto kartowe z limitem 10
tys. do karty, której NIE AKTYWOWAŁEM i o którą NIE PROSIŁEM i której
NIE CHCIAŁEM!! Co więcej z konta osobistego zapewne "zgodnie z tabelą
opłat i prowizji" ściągnięto mi 4,50 zł tytułem "obsługa karty " tak,
tak, tak dokładnie tej samej karty, której nie chciałem i o którą nie
prosiłem!!! Sytuacja ta jest BULWERSUJACA i wybitnie NAGANNA!! W dupie
(bez przeproszenia) mam 4,50 zeta, natomiast nie zgadzam się na
traktowanie mnie jak IDIOTY i IMBECYLA. Nie wnikam czyja to WINA.
PODKREŚLAM, iż z obsługi PERSONELU bankowego do dnia dzisiejszego
byłem WYBITNIE zadowolony. Cała tę sytuację odbieram jako złodziejską
praktykę banku, której to mówię ZDECYDOWANE NIE! NINIEJSZYM ŻĄDAM i
DOMAGAM SIĘ!!! (nie proszę) natychmiastowego zamknięcia subkonta
kartowego ORAZ bezzwłocznego ZWROTU kwoty w wysokości 4,50 na moje
konto bankowe!!!

Domagam się również:
a) PISEMNYCH PRZEPROSIN!
 usunięcia mojej zgody na otrzymywanie materiałów REKLAMOWYCH z
Banku.

Sugeruję SZCZEGÓLNE zajęcie się moim postulatem nr B, gdyż mail ten
zostanie przeze mnie wydrukowany i zachowany a w sytuacji gdy otrzymam
jakakolwiek przesyłkę reklamową od BANKU, poinformuje o tym fakcie
GIODO. (Główny Inspektorat Ochrony Danych Osobowych)

Pozdrawiam Serdecznie
Michał XXXXXXX

P.S. We wtorek podstawię pod siedzibę banku mojego Jeepa wraz z
kluczykami i fakturą za wynajem tego auta na miesiąc! Faktura będzie
wystawiona na 2000 złotych + VAT tytułem "Promocyjne WYPOŻYCZENIE
SAMOCHODU" Ja wiem, że państwo nie zamawialiście tej usługi. Jeepa nie
chcecie i nie potrzebujecie wynajmować. Ale dla mnie jesteście
prawdziwymi mistrzami w sztuce wyłudzania kasy za niechciane usługi...
A każdy mistrz to prawdziwy VIP!!! I jako VIP-y załapaliście się na
specjalna ofertę promocyjna mojej firmy: "JEEP na miesiąc za jedyne 2
tysiące" Wkrótce planuję szereg nowych promocji, w których weźmiecie
jako bank udział wbrew swej woli. No bo przecież w Banku to normalne,
prawda???   
       
     
5  Forum Główne / Humor / Prawdziwe zycie warszawiaka : Grudzień 23, 2007, 01:25:52
Taaaak, my tu w Warszawie mamy prawdziwy Sajgon. Nigdy nie wiesz, czy do roboty dojedziesz tym samym autem, którym wyjechałeś z domu... Nawet ciekawie jest, można dużo furek poznać... Raz, pamiętam, wyjeżdżam spod domu Mercem, ale mi go zabrali na pierwszych światłach. Ale, patrzę, jedzie BMK-a. Wywlokłem gościa zza kierownicy (specjalnie się nie opierał, bo już się czaił na Jaguara, co stał w korku trochę dalej) i jadę. Ale zaraz dwie przecznice dalej, zrobili mnie na koło. Myślę sobie: "Kurna, nie jest dobrze, do roboty się spóźnię, bo nic wartego uwagi nie jedzie!!!" W końcu odwiesiłem dumę na kołek i pobrałem jakiegoś Podlota, co stał przed sklepem. Tym to nawet udało mi się na drugi brzeg Wisły przeprawić (na moście tylko raz do mnie strzelali i jakiś patafian próbował łapać za klamkę, ale przytarłem go o latarnię). Ale zaraz za mostem oberwałem rykoszetem w chłodnicę, bo się dostałem w środek strzelaniny. No i przecznicę dalej silnik mi się zapalił, bo pewnie węże paliwowe też oberwały. To zostawiłem Podlota na środku i myślę sobie: "Jak ktoś będzie chciał, to go sobie zgasi, a ja nie mam teraz czasu na głupoty". Kurrrna!!! Za pięć minut powinienem być w robocie. Na szczęście trafił mi się całkiem przyzwoity Passacik - w dodatku z klimą, a dzień był upalny. Co prawda, na początku się trochę cykałem, bo na tylnim siedzeniu truposzczak siedział. W garniturku, pod krawatką, a jakże. Tylko łba nie miał, bo mu odstrzelili - ale myślę sobie "Daleko do roboty już nie mam, a jeszcze klima jest, to wonieć nie będzie". No i jadę. I zaraz za rondem Wiatraczna mnie patrol policji zatrzymał. "Dzień dobry panie kierowco! Prawo jazdy i dowód poproszę". - no to dałem prawko mojej ciotki, co to je w 37 we Lwowie zrobiła, a dowód to akurat miałem na teścia Nyskę z czasów, kiedy teściu na taryfie bagażowej robił. Pan policjant tylko szybko sprawdził, czy się aby numery silnika i nadwozia nie zgadzają (nie zgadzały się, chwała Bogu!!) i mówi: dziękuję i proszę jechać. No to ja się pytam, czy im tego trupa, co mi się na kanapie z tyłu rozsiadł, nie mógłbym zostawić, ale mi powiada, że oni są drogówką i się trupami nie zajmują, i jak chcę, to mogę do kryminalnego podjechać i tam zostawić ale nie gwarantuje czy wezmą, bo podobno mają sporo tego towaru, co se sami z miasta pościągali i obcych trupów mogą już nie chcieć. A tak między nami pyta to za co go pan kropnął ?? No to mówię, że to nie mój, tylko razem z autem mi się zaposiadł. No to faktycznie problem powiada tylko go pan na ulicy nie zostaw, bo Straż Miejska panu 20 zł mandatu za zaśmiecania miasta wlepi, a co będziesz pan - powiada za obcego trupa płacić? A najlepiej - powiada wrzuć go pan do jakiej glinianki, to będziesz miał pan spokój. Ale gdzie ja mam czas po gliniankach jeździć, jak od dziesięciu minut w robocie powinienem siedzieć? Więc go tylko poprosiłem, co by mi do bagażnika truposzczak pomógł przemieścić, bo tak na tylniej kanapie bez łba to mi z moim poczuciem estetyki nie konweniował. No i dojechałem wreszcie do roboty, spóźniony jak cholera, i walę do szefa się usprawiedliwić a on mi na to powiada: Ty mi tu *putinówka nie opowiadaj, bo dla chcącego nic trudnego. Patrzał czym ja dzisiaj przyjechałem do roboty. No to wyglądam przez okno, a tu faktycznie elektrowóz stoi, chociaż żadnych szyn przy naszej firmie nie ma. I w dodatku patrzę dokładnie, a to kurna ruski bo na szerokie tory!!! I tak to się u nas w Warszawie kręci raz na wozie, raz pod wozem...

Co wy na to.

Żródło
www.kurde.pl
6  Forum Główne / Humor / Piesni w samochodzie : Grudzień 23, 2007, 01:25:05
Wykaz pieśni, jakie należy śpiewać podczas jazdy samochodem, gdy rozwija się następujące prędkości:

90 km/h - to szczęśliwy dzień

100 km/h - cóż Ci Jezu damy

110 km/h - Ojcze, Ty kochasz mnie

120 km/h - liczę na Ciebie, Ojcze

130 km/h - Panie, wybacz nam

140 km/h - zbliżam się w pokorze

150 km/h - być bliżej Ciebie chcę

160 km/h - u drzwi Twoich stoję, Panie

170 km/h - Pan Jezus już się zbliża

180 km/h - Jezus jest tu

200 km/h - Witam Cię, Ojcze

i jak sie podoba? bo ja sie zasmiewalam do lez:P
7  Forum Główne / Humor / Antygona : Grudzień 23, 2007, 01:24:26
Po wojnie...
Kreon: - Była wojna. Wojna została wygrana, kto trzeba zabity. Teraz jednych pochowamy, a innych nie! Dawać tu Antygonę!
Antygona: - Witaj Kreonie, obyś żył wiecznie.
Kreon: - No no, obym, obym! Antygono, zabiliśmy twego brata.
Antygona: - Wiem, wuju.
Kreon: - To zdrajca! Zakazuję go grzebać.
Antygona: - Ale obyczaj każe grzebać.
Kreon: - A ja zakazuję! To moja ziemia i nie będzie mi w niej grzebał żaden obyczaj! A jak się komu nie podoba to ajlowiu!
Antygona: - Bogowie cię pokarzą!
Kreon: - A niech pokazują. Won! Że też ja muszę znosić takie imponderabilia.
Antygona: (odchodzi)
Kreon: - Służba!
Służba: (przybywa)
Kreon: Słuchaj no służba. Pójdziesz natychmiast pilnować...
Służba: (idzie natychmiast)
Kreon: - Wróć! Nie aż tak natychmiast! Pójdziesz pilnować czy ktoś nie grzebie zdrajcy. Jeśli ktoś grzebie... to złapać tą Antygonę i parlando.
Służba: - Zrozumiałem! (rozumie i odchodzi)
Kreon: - Patrz go, zrozumiał. Uczony, czy co? Ciekawe skąd u służby taka elewacja...
Kreon: - Co z tą Antygoną?
Służba: (z oddali dochodzi sapanie, tupot i dźwięki demolki) - Łapie się, łapie się! Cały czas jest łapana.
Kreon: - Proszę przyśpieszyć. Kara czeka!
Służba: - Mam. Och, strasznie się wyrywa! (wprowadza złapaną)
Kreon: (do Antygony) - Grzebałaś, co?
Antygona: - Grzebałam.
Kreon: - No i co teraz...?
Antygona: - Każesz mnie zamurować.
Kreon: - Hm... a może mnie ruszy sumienie?
Antygona: (bez zastanowienia) - Nie ruszy.
Kreon: - Nie dała się nabrać! No to... murować! (Antygona zostaje wyprowadzona)
Głos Budowniczych: (dochodzi z oddali w postaci śpiewu) - Budujemy nowy dom, jeszcze jeden nowy dom...
Zeus: (wkurzony, z osprzętem) - Kreonie, jam jest Zeus. Ale mnie wkurzyłeś! Trzymaj antenkę! Gdzie ja mam piorun...? Mam! (jebudu!)
8  Forum Główne / Humor / Przygotowanie herbaty : Grudzień 23, 2007, 01:23:39
Przygotowywanie herbaty

Tekstu nie należy brać na serio !  Życze miłego czytania

Ona:

Nalać wodę do czajnika.
Włączyć gaz
Postawić czajnik na gazie.
Po zagotowaniu wody zalać herbatę w szklance.

On:

Odnaleźć kuchnie.
Poszukać szafki ze szklankami.
Półtorej godziny szukać herbaty.
Jest szklanka!!!
Po zrujnowaniu kuchni znaleźć łyżeczkę!!!!
Zapalić gaz (czym?)
Aha, zapałki lub zapalniczka do gazu.
Po trzech kwadransach uruchomić zapalniczkę do gazu i o dziwo zapalić gaz.
Czajnik - na szczęście jest na wierzchu.
Nalać wody (zimnej!)
Czekając na zagotowanie wody oglądać mecz.
Po meczu poczuć swąd z kuchni.
Stwierdzić spalenie czajnika.
Wyjąć z szafki garnek.
Postanowić stać cały czas przy garnku.
Po stwierdzeniu wydobywającej się pary z garnka uznać wodę za zagotowana.
Chwycić za ucho garnka.
Sparzyć się (zakląć siarczyście!)
Poszukać przez 10 minut (ale zrobił się bałagan...) rękawiczki do uchwycenia garnka.
Po odnalezieniu rękawicy uchwycić garnek.
Dotknąć rękawicą płomienia.
Ogień - panika.
Co robić?
Rzucić rękawice w kąt.
Stwierdzić zapalenie się firanek.
Biegiem do auta po gaśnicę.
Wrócić z gaśnicą do mieszkania.
Stwierdzić przeterminowanie gaśnicy z powodu nie wydobywania się z niej środka gaśniczego.
Wpaść na pomysł - użyć wody.
Ugasić pożar.
Niestety zalać sobie wrzątkiem spodnie!!! (i nie tylko).
Ale ból.............
Pędem do łazienki.
Wziąć zimny prysznic.
Przebrać się.
Iść na herbatę do sąsiadki.
Zostać na zawsze.
Po miodowym miesiącu - zacznij od pkt. 1.
9  Forum Główne / Humor / Krzyżówka : Grudzień 23, 2007, 01:22:29
-Co otrzymamy ze skrzyżowania słonia z kotem??
-Dużo roboty przy czyszczeniu kuwety!
10  Forum Główne / Humor / Kilka powodów dla których piwo lepsze od kobiety : Grudzień 23, 2007, 01:21:55
TROCHĘ POWODÓW DLA KTÓRYCH PIWO JEST LEPSZE OD KOBIETY

1. Piwem mozesz sie rozkoszowac kazdego dnia w miesiacu,
2. Piwa nie trzeba zapraszac na kolacje,
3. Piwo zawsze będzie cierpliwie czekac w samochodzie, az skonczysz grac w pilke,
4. Piwo nigdy sie nie spoznia,
5. Piwo nigdy nie jest zazdrosne, gdy wezmiesz inne,
6. Po piwie kac zawsze przechodzi,
7. Naklejki z piwa zdejmuje się bez walki,
8. Gdy idziesz do baru, masz zawsze gwarancji dostania piwa,
9. Piwo nigdy nie ma bolu glowy,
10. Gdy juz wypijesz piwo, masz zawsze butelke warta co najmniej 5 gr
11. Piwo sie nie zmartwi, gdy przyjdziesz do domu z innym piwem,
12. Piwo zawsze wchodzi gladko,
13. Mozesz wypic wiecej nie jedno piwo w ciagu nocy i nie czuc sie winnym,
14. Piwem mozesz sie podzielic z przyjaciolmi,
15. Zawsze wiesz czy jestes pierwszym, ktory otwiera butelke,
16. Piwo jest zawsze wilgotne,
17. Piwo nie zada rownosci,
18. Piwo mozesz pic przy ludziach,
19. Piwa nie obchodzi pora, o ktorej wracasz,
20. Za zmiane piwa nie trzeba placic alimentow,
21. Chlodne piwo to dobre piwo,
22. Piwa nie trzeba myc, zeby dobrze smakowalo,
23. Od piwa nie mozna sie niczym zarazic,
24. Piwo zawsze cie zadowoli,
25. Piwo nie mowi dla zartow, ze jest w ciazy,
26. Piwo nie ma krewnych,
27. Niezaleznie od opakowania, piwo zawsze dobrze wyglada,
28. Piwo nie narzeka na chrapanie,
29. Jedyna rzecza o jakiej mysli Ci piwo jest pora, kiedy musisz isc do WC,
30. Nie musisz wstydzic się piwa, z ktorym przyszedles na impreze,
31. Z imprezy mozna wyjsc z innym piwem niz to, z ktorym sie przyszlo,
32. Piwo nie ma wlosow tam, gdzie nie trzeba,
33. Nie trzeba miec zezwolenia, zeby mieszkac z piwem,
34. Piwa nie obchodzi, ile zarabiasz,
35. Piwo nie narzeka na wakacje, ktore wybrales,
36. Piwo nie bedzie ci mialo za zle, jesli zasniesz zaraz po jego wypiciu,
37. Piwo lubi jezdzić w bagazniku,
38. Piwo nie narzeka na plamy od potu,
39. Mozesz trzymac wszystkie swoje piwa w jednym pokoju i nie beda sie bic.
40. Piwo nie potrafi cie obrazic
41. Piwu nie trzeba tlumaczyc swoich uczuc zeby je wypic
42. Piwo nie pojdzie samo do kolegi
11  Forum Główne / Humor / Nagroda darwina : Grudzień 23, 2007, 01:20:19
Zgłoszenie do nagrody Darwina:

"Teraz wiem, że zapalenie zapałki było wielkim błędem.
Próbowałem tylko wydobyć chomika" - powiedział Dick Grayson
zdumionym i rozbawionym lekarzom pogotowia ratunkowego.
Grayson i jego partner Tony Maloney znaleźli się w szpitalu
po osobliwej sesji erotycznej, która zakończyła się
fatalnie. "Wcisnąłem tekturową rurę w jego odbyt i wpuściłem do
niej Raggota, naszego chomika - wyjaśnia Grayson. - Jak zwykle,
Tony po chwili krzyknął "Armagedon", dając mi znać, że już ma
dosyć. Próbowałem wyciągnąć Raggota, ale on nie chciał wyjść.
Zajrzałem do rury i zapaliłem zapałkę, bo myślałem, że światło
go przywabi".
Rzecznik szpitala wyjaśnił dziennikarzom, co się stało
potem. "Zapałka spowodowała zapłon gazów trawiennych. Płomień
wystrzelił przez rurę, zapalając włosy pana Graysona i
powodując poważne oparzenia twarzy. Zapaliły się również sierść
i wąsy chomika, a wtedy wybuchło kolejne, większe skupisko
gazów w głębi przewodu pokarmowego. Gryzoń wyleciał wówczas
przez rurę niczym pocisk z armaty". Grayson doznał oparzeń
drugiego stopnia, a wylatujący chomik złamał mu nos, Maloney ma
natomiast oparzenia pierwszego i drugiego stopnia odbytu i
dolnej części przewodu pokarmowego.

Los chomika jest nieznany...
12  Forum Główne / Humor / Kto słyszał wierszyk o pierdzeniu? : Grudzień 23, 2007, 01:18:47
Od prawieków w całym świecie,
Kogo kolka w boku gniecie,
Każdy sobie pierdzi chętnie,
Cicho, smutno lub namiętnie.
Stary, młody, mały, duży
Wszystkim dym się z dupy kurzy,
Każdy chętnie portki pruje,
Bliźnim pod nos popierduje.
Pierdzą panny, dobrodzieje,
Księża, szlachta i złodzieje,
Nawet papież chociaż miernie,
Też kadzidłem sobie pierdnie.
Pierdzą ludzie na siedząco,
Na stojąco i chodząco,
Pierdzą nawet przy kochaniu,
By dać taktu jak przy graniu.
Krasawice w wieku kwiecie,
Pierdzą cicho jak na flecie,
A poważne w wieku damy
Wypierdują całe gamy.
I w teatrze i w kościele,
W dnie powszednie i niedziele,
I filozof i matołek,
Każdy pierdzi ciągle w stołek.
Jeden przebrał w jadle miarkę
I ma w dupie oliwiarkę.
Gdy chciał pierdnąć na odmianę,
Obsrał okna, drzwi i ścianę.
Ten zaś smrodzi jak niecnota,
Jakby zjadł zdechłego kota.
A kiedy się czosnku naje,
To aż wiatrak w oknie staje.
A ten trzeci jest w humorze,
Kiedy pierdnąć sobie może,
Więc natęża siłę całą
By popierdzieć chwilę małą.
Tam jąkała w kącie stoi
Dupę ściska bo się boi
Chciałby sobie puścić bąka
Lecz w pierdzeniu też się jąka.
Jendnym słowem w całym świecie,
Kogo bździna w dupie gniecie,
Wszyscy niech se pierdzą chętnie,
Cicho, smutno lub namiętnie.


ten wierszyk napisal Aleksander Fredro. co o nim sadzicie?
13  Forum Główne / Humor / Jak tak można? : Grudzień 23, 2007, 01:17:25
Dyrektorzy szkół, którzy na powiatowym festynie wzięli udział w konkursie rzutu beretem, będą odpowiadać przed urzędnikami pomorskiego starostwa w Miastku. Bo beret był moherowy!

Polityczna afera rozpętała się w Miastku koło Bytowa na Pomorzu tydzień temu. W pobliskim kilkutysięcznym miasteczku Łodzierz jak co roku zorganizowano Powiatowy Dzień Sportu. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że jedna z konkurencji obraziła miejscowych radnych. Uczniowie i dyrektorzy miejscowych szkół rzucali w dal beretami. Na nieszczęście moherowymi. To do tego stopnia wzburzyło miejscowych rajców, że postulowali wręcz o zwolnienie dyrektorów, którzy ośmielili się brać udział w zawodach. - To było działanie celowe i skierowane przeciwko Kościołowi - denerwuje się jeden z radnych (nie chce podawać imienia ani nazwiska) z komisji edukacji miejscowej rady miasta.

- To nie była polityczna konkurencja. Nikomu nie przyszło to nawet do głowy - broni się Zbigniew Batko, zastępca dyrektora Zespołu Szkół Rolniczych w Łodzierzy. On sam wziął udział w zawodach. I to z niezłym skutkiem. Moherowym beretem rzucił aż 18 metrów! Ale teraz za swój wyczyn zostanie rozliczony przez radnych.

Ale sprawą już zajmuje się wydział oświaty Starostwa Powiatowego w Miastku. Urzędnicy sprawdzają, czy takie zachowanie przystoi dyrektorowi szkoły. Z tego będzie musiał wytłumaczyć się na dywaniku u starosty. - Musimy to wyjaśnić, bo sprawa wszystkich tu bulwersuje - przyznaje Dariusz Glazik, naczelnik wydziału oświaty. Prawdopodobnie dyrektor zostanie tylko upomniany. Ale niektórzy radni idą dalej. - Chcemy jego odwołania. Nie można robić sobie kpin z wiary - postuluje jeden z nich.
14  Forum Główne / Humor / w łóżku : Grudzień 23, 2007, 01:16:43
Długo zastanawiałam się czy dać ten txt bo troszeczke niecenzuralny i niektóre panie <z małym poczuciem humoru> mogą się obrazić....no ale zawsze można zrezygnować z czytania...

Lubię gdy dziewczyna leży jak kłoda... przynajmniej nie wierzga jak wściekła klacz, co jest nagminne i wcale niefajne. Zabrzmiało jak zwykły żart, ale ...

Rzeczywiście wiele kobiet uważa, że nic tak nie świadczy o ich temperamencie seksualnym, jak miotanie się po łóżku, jak żyd po pustym sklepie:) Często, nie wczuwając się w nastrój, w rytm i proponowane przez partnera tempo, "szalona kochanka" wije się pod facetem, jakby ja pod prąd podłączono. Dobrze, jeśli jest na tyle "spontaniczna", że ze startem do tańca św. Wita poczeka na początek penetracji, a nie zaczyna całego cyrku już w momencie kiedy człowiek znajdzie się miedzy jej udami i dopiero zaczyna się zastanawiać, czy wejść powolutku, czy z mocniejszym akcentem... Trafiając na taka, co to zanim się zacznie, to już ma trzy orgazmy, a później napięcie tylko narasta, trzeba opracować specjalna taktykę, która pozwala jednak na odbycie stosunku wspólnie, a nie na bycie narażonym na półgodzinne łapanie kobitki w łóżku, niczym karpia w wannie pełnej wody...

Dobrze jest w takim wypadku rozpocząć próbę "przyszpilenia" w chwili, gdy nasza partnerka ma głowę oparta o ścianę, lub o górną deskę łóżka... Chociaż w drugim wypadku możemy później mieć wątpliwości, czy odgłosy jakie wydaje jej głowa rytmicznie uderzająca o poręcz łóżka jest skutkiem braku wypełnienia w obecnie stosowanych materiałach meblarskich, czy może...

Przy tak orgiastycznie nastawionych pannach wykluczone jest używanie jedwabnej pościeli, czy innych materiałów o zbyt dużym poślizgu. Chcąc uniknąć ciągłego ściągania niżej, wijącej się partnerki radziłbym zrezygnować z jakiegokolwiek prześcieradła i podjąć walkę na gołym tapczanie. Samo szorowanie gołym tyłkiem po szorstkim materiale, powinno trochę osłabić jej zapal do odpychania się piętami od podłoża i konieczności ciągłego przysuwania jej za biodra do odpowiedniej pozycji... Ciekawe, że w wypadku tańca, nigdy żadnej kobiecie nie przyjdzie do głowy tańczenie czegoś innego, niż jej partner... No, ale łóżko, to nie parkiet. Tu zdarzają się takie, które nie zważając na partnera, kręcą kuprem mambę, czaczę, czy tez inną rumbę, zupełnie nie zważając na to, że właśnie grają... walca angielskiego:)

Ponieważ oczytały się porad seksualnych w rożnych czasopismach, [które dla zachęty sprezentowały im, oprócz kolejnej dawki mądrości, także "oryginalną" (w nakładzie 300tys. egz.) bransoletkę, czy też inny wisiorek "przynoszący szczęście" wszystkim czytelniczkom] że nic tak faceta nie rajcuje, jak zarzucenie mu nóżek na szyje... I człowiek może stracić chwilowo orientację, czy to początek upojnej randki, czy już walki kwalifikacyjne w memoriale im. Pytlasińskiego? To, że macha pod nami nogami, niczym wskazówki w elektronicznym zegarze z wyczerpana bateria, to można jeszcze przeboleć, ale niestety niektóre do wyrażenia wstępnej ekstazy używają także pazurów, a za główny dowód podziękowania za osiągnięte właśnie osiem orgazmów, uważają zostawienie nam wbitych pod skorą na łopatkach swoich tipsów.
Aby nie być posądzonymi o to, że nie potrafią zachować się w łóżku, nawet im do głowy nie przyszło, żeby nas obrazić pozycją "na kłodę", używają także zębów... Pół biedy, gdy ma to miejsce przy "klasyku" i ogranicza się do gwałtownego, niczym u Breżniewa chwytającego za szyję Honeckera, przyciągnięcia nas do siebie i wpicie się szczęką w nasza szyję. Wprawdzie rany kąsane wolno i źle się goja, ale czyż kobieta potrafi bardziej wyrazić nam swoja wdzięczność? Gorzej, kiedy chęć prezentacji skorygowanego aparatem zgryzu, nasza panienka zechce zademonstrować nam w trakcie innej pieszczoty...

Jako nowoczesne i wyzwolone prenumeratorki "[pismo kobiece]" śmiało sięgają po instrument, który wydaje im się dobrze znany... Ale tylko wydaje... Zaczynają mechanicznie, niczym ze ściąganiem i naciąganiem pokrowca na parasol w pochmurny dzien... z równym niezdecydowaniem i znudzeniem, jak to przy niepewnej pogodzie... Na delikatną prośbę, że wolimy trochę większego zaangażowania i wyczucia, złośliwie zaczynają ruch, który przy pompowaniu kół w rowerze, rozerwałby ciśnieniem opony, nawet w wyczynowych góralach... Nie chcąc zrażać partnerki, która się tak dla nas poświęca, zaciskamy zęby i tylko syczymy z bólu, żegnając się w myślach z całością naszego wędzidełka...
Oczywiście, nie przyzwyczajona do takiego monotonnego wysiłku damska dłoń, wymaga parokrotnej wymiany na drugą, co wprawia nas w znakomity nastrój i świetnie rozprasza, a i tak należy się cieszyć, nie słysząc znudzonego "o Jezuuuu... chyba mi ręka odpadnie!!!".... Gdy już nasza "głowica" jest całkiem wymęczona i sucha, niczym czerep taliba siedzącego na słońcu, bo tylko świst i wiatr go od kwadransa omiatał, czujemy się zachwyceni, że i kobieta potrafi się domyślić, że żaden tłok długo nie pochodzi, bez odpowiedniego smarowania... Nie mówimy tu o pannach, które poślizg postanawiają uzyskać poprzez dziarskie popluwanie w dłonie, niczym człowiek z marmuru przed położeniem pierwszej cegły... My mamy do czynienia z czułą partnerka, która nie jest kłodą w łóżku, tylko wyrafinowaną kochanicą francuza... Już... już... już jesteśmy w siódmym niebie, już czujemy tę błogość ciepła i wilgoci wokół biednego i wytarganego "jasia", gdy nagle przypominamy sobie, że to, co nazywaliśmy "zalotką" miedzy jedynkami naszej pani, to może być powód naszego bólu... I jest!!! Oczywiście wciągniecie w tę szczerbę naszej delikatnej skórki było przypadkowe, wiec tylko zwijamy się z bólu... jednak ona odbiera to za objaw naszego nadchodzącego orgazmu... Wiec, żeby jeszcze bardziej nas nakręcić zaczyna, niby to w zabawie nadgryzać, przygryzać i podgryzać.... Kurde!!!

Kto im powiedział, że dla faceta najbardziej ekscytującym zajęciem jest zabawa z kombinerkami?;((( Na pornosach, rzeczywiście i z pół metra można sobie wpakować w gardło, ale w życiu bywa już z tym trochę gorzej... Wiec chcąc nas uszczęśliwić, wpychają sobie gwałtownym ruchem naszą lekceważoną wymiarowo parówkę do przełyku i.... zaczyna się cyrk.... Gdzieś tam, z dołu, spod "burzy i kaskady najukochańszych na świecie" włosów, dochodzi nas odgłos, przypominający jak umierał nasz ulubiony kot, gdy zadławił się korkiem od szampana... Charkot, rzężenie i inne odgłosy, które w tym momencie maja zastąpić nam muzykę miłości, powodują, że i my, i nasz interes zaczynamy gwałtownie odczuwać wyrzuty sumienia... Obaj czujemy się momentalnie tacy malutcy... on nawet dosłownie... Odkorkowana panna, zdziwiona patrzy na to, co zostało w jej dłoni i zalotnie odpluwając na boki, nasze na wpół połknięte kędziorki, seksownie pyta: "Dlaczego nie chciałeś skończyć w ustach?"...

Wiec z ta kłodą, to czasami wcale nie jest takie głupie...

 
15  Forum Główne / Humor / Zrobiło się niebezpiecznie : Grudzień 23, 2007, 01:15:40
chlopak moniki chabyk 19:05:21

sluchaj kolego


chlopak moniki chabyk 19:05:27

po h ci numer moniki habyk

chlopak moniki chabyk 19:05:33

przyjaciol szukasz

Ja 19:05:40

eee

Ja 19:05:43

kim jestes

chlopak moniki chabyk 19:05:50


h cie to obchodzi

Ja 19:05:52

czlowieku przedstaw sie zanim zacznierjsz do mnie pisac

Ja 19:05:59

obchodzi mnie

chlopak moniki chabyk 19:06:16

jeszcze raz zapytasz sie kogokolwiek o numer moniki to rzodkiewka jest super bedziesz wachal te kwiatki od spodu

chlopak moniki chabyk 19:06:22

jestem kims waznym dla moniki

chlopak moniki chabyk 19:06:34

i sie wkorwia jak caly czas pytasz sie jej siostry o jej numer

chlopak moniki chabyk 19:06:44

ona gada tylko z osobami ktore zna i lubi

chlopak moniki chabyk 19:06:50

i odwal sie od jej siostry

chlopak moniki chabyk 19:06:56

tyle ci powien

Ja 19:07:06

eheh no fajnie a kim jestes

Ja 19:07:16

i czemu nie moge miec jej numeru

chlopak moniki chabyk 19:07:16

jej chlopakiem

Ja 19:07:22

looz

chlopak moniki chabyk 19:07:24

i starszym od ciebie o 10 lat

Ja 19:07:37

ee czy ja mowie ze chce z nia gadac

chlopak moniki chabyk 19:07:43

bo ona nie chce i jej siostra tez nie chce zebys do niej gadal wiec opamietaj sie

chlopak moniki chabyk 19:07:53

to po h ci jej numer jak nie chcesz z nia gadac

Ja 19:07:58

mam jej nr kom... i jakos jeszcze nicn ie napisalem

chlopak moniki chabyk 19:08:09

moze wchcesz sie wkradac na jej numer tak do jej siostry

Ja 19:08:11

a po h sie pytasz i po h piszesz h

Ja 19:08:24

a no probowalem hrhr

chlopak moniki chabyk 19:08:27

i korwa jak napiszesz cvos to ci chyba nogi z dupy powyrywam na tej twojej lesnej ulicy

Ja 19:08:42

yeach urywaj

Ja 19:08:43

czkeam

Ja 19:08:48

ja ise z toba moge spotkac nawet

Ja 19:08:53

gidz i kiedy

Ja 19:08:57

bo m isie nudzi

chlopak moniki chabyk 19:09:11

wiem jak wygladasz i wiem wiecej o tobie niz tym wiec skurwielu sie opamietaj jeszcze raz jakis problem uslysze to sie zobaczymy a przyjaciol to w kosciele szukaj

Ja 19:09:45

ej wez ty do mnie sie tak nie zucaj bo sie pytac nie mozna

Ja 19:09:49

kto pyta nie bladzi

Ja 19:10:30

po za tym ja nie wiem nic o tobie wiec z kad ty wiesz tyle o mnie






tak sobie mysle ze to chyba od poczatku bylo troche niebezpieczne


ciekawe co m zrobi jak wysle meil do admina gg i on mi przysle nowe haslo 

ale na poczatku chcialem zeby mi spakowala folder z gg :> i przeslala ale sieni e dala nabrac ;/

a jeszcze wczesniej to chcialem tylko pogadac ale mnie wq***la 
Strony: [1] 2 3 ... 12

Copyright © 2007 buhaha.org
Design by ArsNovem.pl